Testując nowe zakupy, w ten łikend obeszliśmy z kolegą Raszyńskie Stawy…

Najpierw kwiatki, sratki, rabatki…

Potem ważki, pierdaszki…

i ptaszki…

aż przyszedł czas na prawdziwą sztukę, czyli landszafciki przecudnej urody…

A kiedy Pan Bóg pogroził nam zmoczeniem sprzętu, to pędziliśmy do domu, jak opętani…